Po przeczytaniu tego artykułu, zaczełam się zastanawiać czy to naprawdę mozliwe?

Jeśli tak, to nasz świat dąży do osiągnięcia jakiegoś nierealnego ideału. A nowy kult piękna, doprowadzi nas do nowych chorób cywilizacyjnych (jeśli jeszcze tego nie zrobił).

Zaczełam się zastanawiać czy ja też taka jestem. Oczywiście, dobry wygląd ma dla mnie duże znaczenie, dodaje mi pewności siebie, czasem pomaga w życiu. Staram się nie oceniać ludzi po tym jak wyglądają, ale chyba tego nie da się do końca wyeliminować.
Choć nic nie wkurza mnie bardziej na świecie, niż sytuacja w której druga osoba, nie chce widzieć więcej oprócz zewnętrznej otoczki, bo to dyskredytuje naszą inteligencje, wiedzę i charakter. A przecież to właśnie są cechy którą tak naprawę nas określają.

Wracając do obesyjnej dbałości do wygląd, uświadomiłam sobie że też, może nawet nie myśląc o tym, biorę w niej udział. Co dziennie używam tak naprawdę z min 10 kosmetyków: balsamów, kremów, podkładów, szminek i innych. To określony rytuałał, w który często człowiek wchodzi nieświadomie.

Nie chcę aby dla moich córek wybór błyszczyku był ważniejszy od studiów. Przestroga na życie.

Jestem padnięta, marzę o wolnym tygodniu.

Całuje,
A.